Strona korzysta z plików cookies

w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Przejdź do serwisu
Polacy w Norwegii

Zmagania z Barnevernet – powstaje organizacja wspierająca walkę o dzieci

Udostępnij
na Facebooku
85
Zmagania z Barnevernet – powstaje organizacja wspierająca walkę o dzieci


Katarzyna Szyżkowska, Polka, która walczyła z BV o odzyskanie dzieci, angażuje się w pomoc innym rodzicom.


O tym, jak działa Barnevernet i co można zrobić, aby odzyskać dzieci opowiedziała Katarzyna Szyżkowska, która na własnej skórze doświadczyła czym jest „troska o dzieci" w wykonaniu norweskiej instytucji.


MojaNorwegia: W jakich okolicznościach BV odebrało Państwu dzieci? Jakie podawali powody?


Katarzyna Szyżykowska: Mieszkaliśmy z mężem Sebastianem w Norwegii od 9 lat, nasze dzieci się tu urodziły. Nigdy nie mieliśmy do czynienia z Barnevernet (BV), czyste konto, nic, żadnego zgłoszenia nas. Mieliśmy wyłącznie dobre referencje od właścicieli mieszkań, sąsiadów oraz z pracy.

BV w Røyken zadzwoniło do nas o 12:40  16 września 2014 roku. Byliśmy w pracy i czym prędzej pojechaliśmy do ratusza, bo tam właśnie jest biuro BV. Tam zostaliśmy potraktowani w skandaliczny sposób - krzyczeli na nas a policjanci, trzymali nas mocno za ręce (potem doszliśmy do wniosku, że mieli na celu sprowokowanie nas do agresywnych zachowań). Zobaczyliśmy tylko dokument, vetdak 4-6, o natychmiastowym umiejscowieniu córki, która miała wtedy prawie 7 lat i 1,5-rocznego syna. Nie było słowa o żadnej pomocy.

Rzekomo zauważono w szkole u córki małą rankę na czole, była to prawda, bo przy zabawie na sofie młodszy brat upuścił na córkę zabawkę, co zostawiło zadrapanie. Oskarżono nas obojga o przemoc i od razu próbowaliśmy wyjaśniać pochodzenie ranki, ale wszystko to na nic. Rzekomo córka mówiła, że rodzice ją biją już od czterech lat, mama 49 razy, a tata 50 razy (jakoś przedszkola, lekarze i poprzednia szkoła nic nie zauważyli).

Pod eskortą policji rozdzielono nas do osobnych pokoi, cały czas czytając ten sam dokument. Był płacz, irytacja, bezsilność, ale na bunt i złość nie mogliśmy sobie pozwolić, wiedząc, że tylko sobie tym zaszkodzimy. Po godzinie wyrzucono nas z ratusza, było to dla nas dziwne, bo skoro nas oskarżono, to powinniśmy iść na co najmniej 48 godzin do aresztu. Wróciliśmy do pustego domu, gdzie babcia oznajmiła, że wyrwano jej małego wnuczka, a naszego synka  z wózka i wsadzono do radiowozu, gdzie czekała już siostra i odjechano.

MN: Czy BV trzymało się procedur: otrzymali zawiadomienie, rozpatrzyli je w ciągu siedmiu dni i przez trzy miesiące monitorowali Państwa rodzinę, a potem podjęli decyzję o odebraniu dzieci? Czy BV odebrało dzieci bez uprzedniego poinformowania o swoich zamiarach? Odwoływali się Państwo do fylkesmanna? Czy BV w ogóle poinformowało Państwo o Waszych prawach?

 

K.S.: Absolutnie żadnych procedur. Donos ze szkoły był z tego samego dnia, którego zabrano dzieci. Jeden jedyny i żaden inny wcześniej.

Dzieci zobaczyliśmy po 4 tygodniach pierwszy raz, na pierwszej rozprawie. Wygraliśmy odtajnienie adresu i spotkania - 2 godziny na tydzień, pod kontrolą BV i policji.

O spotkaniach nie jestem w stanie teraz mówić, a było ich 18. Sprawę wygraliśmy 29 stycznia jednogłośnie i dzieci natychmiast wróciły do domu. BV nam nie odpuszczało i dość szybko wywieźliśmy dzieci do Polski oraz wymeldowaliśmy z norweskiego systemu.

BV nie poinformowało władz polskich, łamiąc konwencję genewską, na pisma z konsulatu odpisywano arogancko.

MN: Czy otrzymali Państwo pomoc z ambasady? Czy polskie służby dyplomatyczne w ogóle zainteresowały się sprawą?


K.S.: Tak, dostaliśmy wsparcie z konsulatu, pomoc psychologa, porady, dużo zrozumienia i współczucia, niestety Ambasada nie ma narzędzi prawnych i w sprawach BV jest bezsilna, a prawo BV jest nadrzędne nad innymi przepisami prawa. Historia 5 miesięcy jest nie do opowiedzenia w pigułce.

Najwięcej wsparcia dostaliśmy z mężem od naszych przyjaciół i rodziny w Polsce i w Norwegii. Gdyby nie oni, to walka o dzieci byłaby znacznie cięższa. Chcemy wszystkim osobom, które nas wspierały serdecznie podziękować.

MN: W jakich warunkach przebywały dzieci pod opieką BV?

 

K.S.: Dzieci były u duńsko-norweskiej pary, której córka nie do końca rozumiała ich dialektu, ale jeśli chodziło o spisywanie zeznań dotyczących przemocy, to nagle wszystko rozumiano. Córka mówiła, że BV i zastępczy rodzice obiecali, że jak będzie mówić o tym, jak rodzice ją bili, to wróci z bratem do nas, a BV wyśle nas na kurs "nie bicia dzieci". To wszystko było celem zmuszenia nas do przyznania się do przemocy, której nie było. Nie przyznaliśmy się mimo szantażu i musieli szukać na nas dowodów, a my musieliśmy być nieskazitelnie czyści, skoro nic na nas nie znaleziono i sąd w styczniu wydał wyrok pogrążający BV. Tym samym wygraliśmy.

Syn był karcony po rączkach i zapinany pasami do łóżeczka w nocy, a córka zamykana w pokoju i straszona. Mamy na to dowody w postaci raportów BV ze spotkań, bo córka opowiadała nam co tam się dzieje, mimo że BV groziło, że przerwie spotkanie.

Raporty były oczywiście fałszowane i mamy na to niezbite dowody.

MN: Jak wyglądał proces odzyskiwania dzieci? Dokąd się Państwo udali? Jak przebiegały procesy? Czy polski organ sądowniczy był zaangażowany?


K.S.: Natychmiastowy kontakt i tylko z kancelariami poleconymi przez Ambasadę, codzienna współpraca z adwokatem oraz zbieranie masy dokumentów na swoją korzyść, bo oni prześwietlili nas z każdej strony. Jak oni kilo informacji na nasz temat, to my 3 kilogramy na naszą niewinność. Referencje z przedszkoli, szkół, policji, przychodni, lekarzy, sąsiadów, właścicieli mieszkań. Oni zbierali na swoją korzyść, a my na swoją.

Nie wolno się poddać. Każde opanowane działanie rodziców przybliża ich do wygranej. 

Na procesach BV i ich adwokat łgali jak psy i nie boję się tego określenia użyć - w styczniu przesadzili już z kłamstwami i fałszowaniem dokumentacji, bo w końcu sąd zorientował się o co chodzi. Polski sąd nie może być zaangażowany, nie ma takiej możliwości.

Smutne dziecko

MN: Jak się skończyła historia? Co myślą Państwo o Norwegii i zasadach działania BV? Jak rozłąkę przeżyły Państwa dzieci?


K.S.: Dzieci są w Polsce pod opieką psychiatry, terapeuty i neurologa, ale o tym na razie nie chcę opowiadać, bo to za ciężkie i ludzie nie byliby w stanie uwierzyć w pewne rzeczy. Rozłąka spustoszyła psychikę córki, syn przestał mówić i ma napady nieziemskiej histerii, pracujemy mocno ze specjalistami by im pomóc.

Po oddaniu dzieci nachodzono nas z policją i szpiegowano przyloty i wyloty nas, dorosłych.

Pomogli nam również przyjaciele, żaden norweski urząd nie zajął się sprawą - od wojewody, przez ministrów, premiera do króla, mamy wyłącznie pisma odmowne.

O BV wiedzieliśmy od 9 lat, ale nigdy ich się nie baliśmy, ponieważ rodząc tam dzieci wiedzieliśmy co wolno, a czego nie i do tego się stosowaliśmy. Uważamy, że zniszczono nam życie i pewnie pojawią się posty, że BV nie przychodzi bez przyczyny itp. Nie mam siły się tłumaczyć komuś, kto tego nie przeżył. I dla chętnych mam ok. 10 kg dokumentów po norwesku, jeśli ktoś chce zajrzeć, zanim zacznie wypisywać głupoty jakie to BV nie jest cudowne.

Wystarczy zajrzeć na oficjalną stronę Ambasady w załączniku „Porady dla osób przybywających do Norwegii" i ZAKŁADKA OPIEKA NAD MAŁOLETNIMI.

W naszym przypadku zmanipulowano córkę do zeznań i rozmawiano z nią bez tłumacza, oni mają swoje metody. Oczywiście uważam, że BV powinno istnieć, ale w tej chwili z tymi metodami przypomina mafię, która handluje dziećmi i zarabia na tym ogromną kasę. Instytucja musi przejść reformę i to gruntowną, żeby ich idea TIL BARNAS BESTE (dla dobra dzieci) była prawdziwa.

Niszczą dzieci i rodziców, nie myśląc o konsekwencjach. Owszem, pomagają, ale to jest tylko dla poprawy statystyk. Zmieniłam zdanie o Norwegii, to piękny kraj fiordów, natomiast w zderzeniu z BV ani to przestrzeganie praw człowieka i dziecka, ani demokracja, ani praworządność, fałsz i obłuda, dyskryminacja i znęcanie się nad rodzicami i dziećmi.

MN: Co planujecie Państwo teraz zrobić? Czy może Pani opowiedzieć więcej o marszu?

 

K.S.: Możemy razem pomagać tym, którzy przeżywają traumę związaną z utratą ukochanych dzieci i tym, którzy chcą wiedzieć więcej o tym systemie. Nasza organizacja będzie informować i doradzać konkretnie w tym temacie.
30 maja 2015 w Oslo norweska społeczność rodzin pokrzywdzonych przez Barnevernet organizuje pochód ze świecami i pochodniami za odebrane dzieci, jako cierpiące ofiary systemu. Połączyliśmy siły i demonstracje będą również pod norweskim ambasadami w Londynie,  Dublinie,  Pradze, Bratysławie, Wilnie, Sztokholmie oraz Stavanger i prawdopodobnie w Turcji i Indiach. Ja czekam na pismo odnośnie marszu w Warszawie, bo podjęłam się organizacji, więc problem nie jest wyłącznie Polaków. 

Ponieważ nauczyłam się norweskiego prawa dotyczącego BV na pamięć i mam duże doświadczenie z dokumentami z BV, mówię i czytam po norwesku, znamy metody BV, chcemy doradzać i pomagać rodzicom przed, nie daj Boże w trakcie, lub po sprawach z BV. Dlatego będzie to organizacja głównie informacyjna i wspierająca. 

MN: Dlaczego inne rodziny powinny się zgłosić, jak mogą pomóc?

 

K.S.: Z systemem się nie wygra, a na pewno nie my, obcokrajowcy, więc  można walczyć o zmianę np. paragrafu 4-6 i 4-12 barneverloven, bo opiera się on na domysłach i przypuszczeniach często niedoświadczonych pracowników BV i jest nadmiernie nadużywany. Nie chcemy być kontrowersyjni, chcemy informować, radzić, pomagać i skupiać wokół siebie ludzi, którzy wesprą naszą inicjatywę celem obniżenia liczby zabieranych dzieci bez powodu lub pod błahym powodem.

Pracujemy nad powołaniem organizacji i sztabu ludzi, którzy pomogą nam wspierać rodziny od początku do końca spraw z BV.

MN: Co Polacy powinni wiedzieć o BV?


K.S.: Polacy powinni wiedzieć, że BV jest i nie śpi i jeśli rodzice mają tendencję do klapsów, kar i krzyków, lepiej niech wywiozą dzieci lub natychmiast zaprzestaną tych metod. Alkohol i używki poza dyskusją. Oczywiście zdarza sią, że BV pomaga, ale to już jest kontrola i obserwacja rodziny. Bardzo ciężko wygrać dzieci, tylko 6% rodziców odzyskuje potomstwo. Uważać, uważać i kontrolować, przypatrzeć się Norwegom, oni na zewnątrz nie mówią o kłopotach i nie wstawiają na facebooka zdjęć z imprezy zakrapianej alkoholem, a w tle dzieci.

Trzeba wiedzieć, że norweskie wychowanie opiera się również na absurdach, które BV wykorzystuje, np. wyrwanie mleczaka przez tatę zamiast przez dentystkę jest powodem do zabrania dziecka.

Poszukujemy rodzin, które miały z BV styczność i walczą o odzyskanie dzieci. Jeśli poszukujecie pomocy, nie zastanawiajcie się, skontaktujcie się ze mną pod poniższymi numerami telefonów i mailem:

+47 41213765 no
+48 692 899 951 pl
lub mail: katrrrin@gmail.com

MN: Dziękujemy za rozmowę!

 

WIĘCEJ:

Polskie rodziny boją się Barnevernet

Barnevernet odebrało mi dziecko

Prezydent Czech porównuje Barnevernet do nazistów

Litewski talk-show: chów wsobny powoduje, że Norwegia zabiera zagraniczne dzieci

 zdjęcie: fotolia - royalty free

Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych


Artur Mruszczak

10-05-2018 13:52

Komentarz został usunięty ze względu na naruszenie regulaminu portalu
Paulina NO

06-03-2018 13:36

kamil k
Dzieci nie wolno bić. To że dałeś córce klapsa jak mówisz "lekko" to Twoja ocena. Dla 3 latka mogło to być "bardzo mocno" a skoro młodsza córka była diabełkiem to znak że faworyzowaliście starszaą a na młodszą zwracaliście jedynie uwagę kiedy nabroiła. To wasza wina że dziecko "takie było" lub jak to mówisz "skurwysynkiem" za to określenie sama dałabym Ci klapsa "lekko" pałą do bejsbola.

Asia Koska

14-05-2016 13:10

Kasiu...nie mam słów,po prostu łzy same się pchają na zewnątrz
Mam córkę która chodzi do Norweskiej szkoły ma 17 lat.i wielokrotnie pytano mnie dla czego jest smutna,po czym ja za każdym razem odpowiadałam że ona po prostu taka jest! ma zawsze poważną osobowość,ale mi nie dowierzali, dla tego próbowali dotrzeć do córki która odpowiadała im krótko...odczepcie się to wy macie problem ja taka jestem....
To straszne jak potrafią manipulować dziećmi zwłaszcza w wieku od 3 do 10 lat kiedy dziecko nie jest w pełni zrozumieć powagi sytuacji i rozróżnić pomocy od chytrości i manipulacji.
Jestem za łączeniem się rodzin w takich sytuacjach i podobnych bo nie ma nic ponad wszystko jak miłość do dziecka.

Korneliusz Zaczek

05-07-2015 16:45

Praca w Norwegii- dofinansowanie jakie otrzymują rodziny zastępcze jest politycznym planem zabezpieczenia miejsc prac i tworzeniem nowych. Politycy SV i AP przyczynili się do umocnienia tego systemu. Miejsca pracy są najważniejszym mottem dla partii pracy i socjalistów. Jakkolwiek te dwie partie przegrały wybory, teraz Hoyre i FrP rządzą jakkolwiek już zdołali wyczerpać kredyt zaufania wyborców, stawiając się w świetle, "obiecaliśmy, ale nie wykonaliśmy". Problemem jest to, że chodź by chcieli zmian, to boją się reakcji tysięcy pracowników Bv, którzy potrafią też protestować przeciwko zwiększeniu godzin pracy czy pogorszeniu warunków zatrudnienia. Przed nimi politycy trzęsą gaciami i nie mają odwagi na utworzenie paneli dyskusyjnych, bo jeżeli by ograniczyli umieszczanie 9000 dzieci co roku w rodzinach zastępczych, to by przybyło mniej miejsc pracy i NAV musiałoby ich dalej utrzymywać lub ofiarować prace, które i tak teraz skurczyły się z powodu spadku cen ropy. Wygodniej jest politykom tworzyć miejsca pracy, a różnice kulturowe, są tylko przykrywką tego bigosu. Aferę, którą ujawniłaś, jeżeli, dobrze uwydatnisz szczegóły, pokaże, oszustwo i manipulację oraz fałszowanie (fabrykowanie ) materiałów dowodowych przy manipulacji zeznań dziećmi, waszych zeznań (zniekształcanie, przeinaczanie odpowiedzi, ) sa to typowe objawy przestępstw kryminalnych i będą ciekawą debata, nad technikami manipulacji, dokonywanymi, przez pracowników Barnevernet. Mam nadzieję, że otrzymacie odszkodowanie. W Polsce Ambasada Norwegii będzie musiała się ustosunkować, inaczej, Norwegia, będzie kojarzona, z systemem bez kontroli, Państwem Piratów z BV , którzy robią co chcą i biorą co chcą. Takie systemy bezprawia kojarzą się z praktykami krajów 3 świata. Czy Norwegia chce być tak kojarzona? Mam nadzieję, że po opublikowaniu waszej sprawy, z dowodami, Norwegia podejmie dyskusję nad zmianami w systemie Bv. W Polsce za takie fałszerstwa, sądy wystawiają wyroki.

pawel piotr

23-05-2015 19:34

no i placa odszkodowania stac ich na to

Zajrzalem tuz ciekaowsci, slyszlaem od moich znajomych zyjacychw Norwegii o tej organizacji. Trudno mi uwierzyc w tak bezduszne dzialanie tej struktury, sadzac po wypowiedzach bedacych panstwem w panstwie.Skoro sady i prokuratura nie znajduja dowodow na popelnienie przestepstwa( zastanawia mnie jaka jest wkalifikacja karna w Niorwegii zachowan okreslanych jako niebezpieczne w dla zdrowia dziecka id laczego neis a w takich przyadkach podejmowane dzialania karne?) na jakiej podstawie dziala ta organizacja?
I z drugiej beczki, jaka jest odpowiedzialnsoc jej w przypadku popelnienia przez nia beldow lub niecelowego dzialania? Przeciez w takim przypadku zarowno rodzice jak i dzieci staja sie ofiarami.
Mysle,z ez ajakis cas Niorwegie czeka katarsis na miare tegio jaki spotkal katolicka Irlandie. A fala fala pzowow z orszczeniami doskzodowawczymi zmusi wladz enorweskie do dosc radykalnych zmianw prawie. Zastanawia mnie tylko dlaczego na obecna chwile itk nie rpobowla pozwac tej organizacji, przeciez musi miec osobowosc prawna. Jezleis ady norweskie nie chca sie tymz ajmowac to przeciez jest sad w Starsburgu?

helen :)

28-04-2015 10:23

Pytam się tylko ,gdzie podana jest ilość dzieci umieszczonych wedle prawa BV, w najbliższej dziecka rodzinie ?

Ponieważ, ile jest dzieci rocznie odbieranych , to tyle każdy zainteresowany wie, gdyż liczba ta wciąż rośnie, do ponad 14 /15 tys, lecz ile umieszczonych w najbliższej rodzinie dziecka, jakoś w prawie jakim jest, BV nie podaje... nie wiedzieć czemu?
ZAPOMINAJĄ ? , że taki zapis paragrafu w Child Welfare też posiadają do stosowania ?


www.bufdir.no/Statistikk_og_analyse/Oppv...tak_fra_barnevernet/

cyt.

Większość dzieci otrzymują środki na pomoc w ich własnym domu z opieki nad dziećmi. Może to być na przykład porady i wskazówki w rodzicielstwa, wsparcie finansowe lub ulgi w domu.

Prawie 4 na 10 życia poza domem

Tymczasem mieszkała blisko 4 z 10 dzieci, które otrzymały pomoc społeczną, poza domem, na koniec 2013 roku W ostatnich latach nastąpił niewielki wzrost odsetka którzy umieszczonego na zewnątrz domu, z 34% w roku 2003 do 38% w roku 2013. Obejmuje to w tym dzieci żyjących w rodzinach zastępczych, pogotowia, instytucjonalnym i kawalerce. Ten ostatni obejmuje jednak również wiele małoletniego bez opieki uchodźców przebywających gmin i uzyskiwanie pomocy przez CPS.
Rodzina zastępcza jest najczęściej środka przez umieszczenie na zewnątrz domu


Większość osób, które są umieszczone na zewnątrz domu, żyjące w rodzinie zastępczej. Było to ponad 10.600 dzieci do końca 2013 roku ponad 1400 dzieci tylko mieszkał w instytucji opieki nad dziećmi w tym samym czasie.



Dzieci i młodzież, które są umieszczone na zewnątrz domu.... zupełnie jak nie miałyby najbliższej rodziny, i w związku z tym, zapis prawa " umieszczenia dziecka w najbliższej jego rodzinie " nie miał z tego powodu, zastosowania w sprawach prowadzonych przez BV

ktos nikt

26-04-2015 23:56

Jest grupa ludzi na FB gdzie ten problem jest juz opisywany . Gdzie sa artykuly jak ze stron internetowej mozna wybrac sobie dziecko podobnie jak na Polskim Allegro. Grupa to Moje doswiadczenia z Barnavernet . polecam.

T. H.

25-04-2015 17:01

Witam wszystkich. Odrazu przepraszam za bledy ort.
Jestem za Pania Katarzyna Szyżkowska, poniewaz!!!
Ogladalem filmiki i czytalem artykuly na temat BV, jedno jest pewne ze staraja sie dbac o dzieci lub rodziny w ktorych jest problem i reaguja szybko zanim dojdzie do tragedii. Wielu sie na forum oburza na ich dzialania ale wielu zapomina jak to wyglada w PL,dziecko z podbitym okiem lub z siniakami tlumaczy sie ze spadlo z chustawki lub ze schodow,i tak w kolko a i tak organy w PL reaguja zbyt opieszale, raz przychodza a raz nie i kolo sie zatacza. Pewnie slyszerliscie.
Tez sadze ze BV jest lekko ponad prawem i robia ( CO CHCA). Byla sytuacja bilsko nas,tez zabrali dziecko ze szkoly bez uprzedzenia ale suma sumarum okazalo sie ze nie rodzice winni tylko dziecko ma wyobraznie i mozliwosc robienia na zlosc rodzicom ktorzy nie daja czego chce.
Czy norwedzy maja problem z potomstwem czy nie nikogo to nie powinno obchodzic.

Jest nas najwiecej jako imigrantow w NO, jak napisalem jetem za Pania Katarzyna Szyżkowska
i jestem za powstaniem Instytucji na zecz pomocy dzieciom i rodzinie w NO ale ZE WSPOLPRACA z BV bo inaczej bariery nie przelamiemy. Dlaczego?- Poniewaz - np.ze wzgledu na roznice kulturowe,wychowawcze,srodowiskowe.

Wszystkich ktorzy to czytaj pamietajcie ze sila nie jest w jednostce. Fajnie by bylo zeby taka instytucja powstala i wspierala nie tylko polakow bo to nie tylko my borykamy sie z tym, ale i inni tez. Przeciez chodzi o pomoc a nie kidnaperstwo.

Tak jak kupuje kaledarz z MN ktora zbliza polakow,rownie dobrze wesprze Pania Katarzyna Szyżkowska do pomocy.Kilku adwokatow , tel.dostepny w dni pwszechne itd.

Powiedzcie sami,czy takie rozwiazanie nie bylo by najlepsze, a wierze ze zamiast wysylac dziwne posty,kometarze,i domysly lepiej sie zorganizowac i pokazac sile w jednosci a nie plakac w pojedynke.

Pozdrawiam wszystkich.

Nicole po ojcu

25-04-2015 14:07

[b]katrrrin napisał:
marsz z rozami i swiecami za ofiary barnevernet 30/05/2015 godz.12

www.facebook.com/events/1561632177439074

Kasia-dziewczyno natrudzilas sie tylko tym wszystkim. ..zobacz ile nerw cie to kosztuje a tylko dlatego ze chcesz pomoc...juz i tak duzo robisz. ..olej tych co tak usilnie wierza w dobre dzialania BV przeciez co ma powiedziec rodzic ktory ma dobrego sponsora lub ktos kto jest bez skazy i napewno nigdy w zyciu bv nie zabierze mu dzieci.Znam dziewczyne ktora tez kiedys b.dobrze mowila na ich temat, jakby mogla to zlinczowala by rodzicow ktorym bv zapukalo do drzwi po nie dlugim czasie sama zaczela z nimi walczyc o dziecko...zdanie zmienila bo przekonala sie na wlasnej skorze. Nie tak dawno uslyszalam od jednej pani z bv ze media i gazety na ich temat klamia...
Tak na marginesie do zobaczyska na marszu w Oslo...pozdrawiam

Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram TikTok